Kościół Adwentystów Dnia Siódmego

  1. Zaloguj się
  2. Mapa serwisu
  3. Szukaj...

Galeria

Jesteś tutaj: Aktualności Zapraszamy na spotkanie z naocznym świadkiem ludobójstwa w Ruandzie

Zapraszamy na spotkanie z naocznym świadkiem ludobójstwa w Ruandzie

Zapraszamy na jedyne w Warszawie spotkanie z Carlem Wilkinsem z USA, który jako przedstawiciel Adwentystycznej Organizacji Rozwoju i Pomocy ADRA niósł pomoc humanitarną podczas wojny domowej w Ruandzie w 1994 roku.

Spotkanie odbędzie się w środę, 18 maja 2011 o godz. 18.00 w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego w Warszawie przy ul. Foksal 8.  Wstęp wolny!!!

Ruanda_Memorial_mini

Carl Wilkins - pastor Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, wieloletni pracownik Adwentystycznej Organizacji Pomocy i Rozwoju. W 1978 roku przyjechał do Afryki na misje, gdzie spędził kilkanaście lat. W międzyczasie skończył MBA na Uniwersytecie w Baltimore. W czasie ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku, jako jedyny z 257 Amerykanów przebywających w Ruandzie nie wyjechał z kraju.

Decyzja o pozostaniu - Najbliższych (żonę i trójkę dzieci) odesłał wraz konwojem amerykańskim do Burundi (władze USA bały się używać lotniska w Kigali, więc swoich obywateli ewakuowały samochodami) a sam został w Kigali ze współpracownikami. Wilkens uznał, że nie może opuścić swoich przyjaciół, którzy szukali schronienia w jego domu i w siedzibie adwentystów. Wśród nich było wielu Tutsi. Uważał, że ucieczka w czasie gdy Ruandyjczycy najbardziej potrzebują pomocy, byłaby niewłaściwa. Ostatecznie decyzję podjął podczas rozmowy z żoną: Teresa (żona Wilkensa) i ja wróciliśmy do sypialni i rozmawialiśmy, ponieważ podjęliśmy decyzję, że nie będę się ewakuował. Modliliśmy się i zapytałem "Czy to wciąż wydaje się słuszne?" a ona odpowiedziała "Tak". Wywołało to zdziwienie tak u rodziców Wilkensa, którzy w owym czasie przebywali w Kigali, jak i ewakuowanych przedstawicieli ambasady USA i ADRA. Tym bardziej zaskoczeni byli Ruandyjczycy, którym pomagał. Thomas Kayumba, który współpracował z Carlem, powiedział: Wszyscy cudzoziemcy wyjechali, ale nie Wilkens. Był wciąż młody. Pozwolić wyjechać swoim małym dzieciom i żonie, oddać samego siebie Ruandyjczykom, nie wiem, jak to wytłumaczyć.

Kigali i Gisimba - Pierwsze trzy tygodnie masakry spędził w domu. Kiedy rząd zezwolił zarządzającym organizacjami i biznesmenom na dotarcie do swoich biur, całkowicie poświęcił się pomocy prześladowanym. Dzięki niemu udało się uratować około 400 dzieci z sierocińca Gisimba. Podczas tych szalonych dni w 1994 roku, kiedy na ulicach Kigali rządziły bojówki Interahamwe a na wszystkich większych skrzyżowaniach ustawione były blokady, Wilkens i jego współpracownicy dostarczali wodę i pożywienie potrzebującym. Rozdawali im również pieniądze na wypadek gdyby zmuszeni byli kupić jedzenie lub (w akcie desperacji) próbowali przekupić chcących ich zabić bojówkarzy. Wielokrotnie ryzykowali życiem, ich samochody były ostrzeliwane, czasem niszczone przez Hutu.

Pewnego dnia, gdy Wilkens i jego współpracownik dotarli do Gisimby, zobaczyli ok. 50 uzbrojonych napastników zamierzających, według wszelkiego prawdopodobieństwa, zabić znajdujące się wewnątrz dzieci. Jednak obecność wozu z pomocą wyraźnie ich powstrzymała. Postanowił to wykorzystać i tej nocy został w sierocińcu. Został tam tak długo, aż znalazł żandarmów (bardziej karnych niż nieokrzesany tłum) i polecił im pilnowanie dzieci (niemalże cud, w zaistniałej sytuacji), a sam udał się do rządowych budynków w desperackiej próbie ratowania wychowanków. Ktoś poradził mu, żeby porozmawiał z przebywającym tam przez przypadek premierem rządu Hutu, odpowiedzialnym i nawołującym do zbrodni przeciwko Tutsi. Wilkens tak opisuje tamtą sytuację: "Zapytać go?" To jakby najgłupsza rzecz, jaką możesz sobie wyobrazić - zapytać faceta, który najwyraźniej dyryguje ludobójstwem, kluczowego gracza, I nie mam innego wyjścia. (...) Więc wyszedłem na korytarz... i otwierają się drzwi. Wszyscy poruszają się energicznie i wychodzi (premier) i jego mała świta. Idą przez hall i ja także. Wyciągnąłem rękę i powiedziałem "Panie premierze, jestem Carl Wilkens, dyrektor ADRA". On zatrzymuje się i patrzy na mnie, potem chwyta moją dłoń i potrząsa nią i mówi "Tak, słyszałem o panu i pańskiej pracy. Jak to wygląda?". Powiedziałem "Cóż, szczerze, proszę pana, nie jest za dobrze. Sieroty w Gisimba są otoczone i myślę, że dojdzie tam do masakry, o ile jeszcze nie doszło". On odwraca się, rozmawia z którymś ze swoich doradców czy kimś tam, znów odwraca się do mnie i mówi: "Jesteśmy świadomi sytuacji, te sieroty będą bezpiecznie. Dopilnuję tego". W obawie przed następnym atakiem Wilkens postanowił przewieźć ocalałych do bezpieczniejszego azylu: Katedry Saint Michel. Uruchomił wszystkie swoje kontakty i w ciągu dziesięciu dni zorganizował 2 autobusy oraz wojskową eskortę, która miała pomóc im przedostać się przez blokady. Osobiście pertraktował z dowódcami posterunków, by wreszcie doprowadzić wszystkich bezpiecznie do celu.

Sierociniec Vaiter'a - Podobnie jak wcześniej w Gisimbie, tak i tutaj uratował życie wychowankom sierocińca. Prowadzony przez Francuza Marca Vaitera przybytek, przed 1994 rokiem opiekujący się 16 sierotami chorymi na AIDS, w kwietniu stał się schronieniem dla około setki dzieci. Woda pitna i jedzenie były na wyczerpaniu, i wtedy właśnie pojawił się Wilkens, przywożąc najbardziej potrzebne artykuły. Co ciekawe, nikt z przebywających w sierocińcu nie mówił po angielsku, Amerykanin zaś zupełnie nie znał francuskiego, więc nie znając jego imienia, dzieci wołały do niego: ADRA SOS (napis wymalowany na jego samochodzie). Kiedy sytuacja stała się krytyczna, znów postarał się (z sukcesem) o relokację ukrywających się do Katedry Saint Michel, ratując ich tym samym od niechybnej śmierci.

Podobnie udało mu się przemycić 12 osób z kościoła adwentystycznego w Nyamirambo, do bezpiecznego schronienia w hotelu Milles Collines.

Powrót do Ruandy i dzień dzisiejszy - Kiedy uznał, że przyszedł odpowiedni moment i poczuł się zwolniony ze swoich obowiązków, wrócił do USA. Jednak już w 1995 r. ponownie, z żoną i dziećmi, przyleciał do Ruandy, gdzie przez następne 18 miesięcy pracował dla ADRA. Pastor Carl Wilkens odwiedza obecnie wiele krajów świata z prelekcjami, podczas których opowiada o dramatycznych konsekwencjach społecznej nietolerancji i łamaniu praw człowieka. Prawda o wydarzeniach w Ruandzie musi przetrwać i być przestrogą dla współczesnego świata, a także następnych pokoleń! Przyjdź na spotkanie do warszawskich adwentystów by usłyszeć świadectwo naocznego świadka dramatycznych wydarzeń, które pochłonęły MILION śmiertelnych ofiar!

Przyjdź koniecznie i przyprowadź swoich znajomych!

Kiedy? - środa 18 maja 2011, godz. 18.00.

Gdzie? - KościóŁ Adwentystów dnia Siódmego w Warszawie, ul. Foksal 8.

 

Już teraz wysŁuchaj radiowego wywiadu z Carlem Wilkinsem w serwisach internetowych: www.glosnadziei.pl oraz www.adwentysci.waw.pl

 

Kontakt organizacyjny: Pastor Zbigniew Makarewicz - wa@ Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. lub tel. (22) 31 31 446.