Kościół Adwentystów Dnia Siódmego

  1. Zaloguj się
  2. Mapa serwisu
  3. Szukaj...

Galeria

Jesteś tutaj: Aktualności Sprawozdanie z biwaku Zuchy 2017

Sprawozdanie z biwaku Zuchy 2017

zuchy250Relacja zuchowa

W tym roku przerwaliśmy zwyczaj rozbijania biwakowych namiotów w zupełnie nowych miejscach i po zaproszeniu Wójta Jadowa znowu zawitaliśmy w Strachowie nieopodal Wyszkowa. W tym roku czerwcowy długi weekend minął nam pod hasłem Veni, Vidi, Vici. Na te kilka dni przenieśliśmy się do starożytnego Rzymu.

Jako podobóz zuchowy posiadaliśmy własną infrastrukturę, indywidualny program, super atrakcje i najwspanialszą kadrę. Ale nie bylibyśmy tak szczęśliwi, gdyby nie dużo czasu spędzonego z harcerzami. I tak już na samym początku na wspólnym apelu przywitała nas w imieniu cesarza Markusa Micykusa prokonsul Mirka. Następnie konsul Paulina przydzieliła rekrutów do poszczególnych legionów, aby w kolejnych dniach podbić prowincję Jadowa. Prefekt obozu Piotr pilnował porządku, żebyśmy mogli osiągnąć nasz cel, a nie zrobilibyśmy tego bez dzielnych centurionów, którzy opiekowali się legionistami.

Wieczorem na nabożeństwie poznaliśmy naszego kapelana Sylwka, który co spotkanie przywdziewał kolejny element Bożej Zbroi. W ten sposób dowiedzieliśmy się, jak się uzbroić, żebyśmy „mogli się ostać przed zasadzkami diabelskimi” (Efez. 6,11). Aby jeszcze lepiej zapamiętać te nauki, towarzyszył nam hymn biwaku. A ponieważ jesteśmy szczęśliwi, bo wiemy, że Bóg nas kocha nie ograniczaliśmy się jedynie do tej jednej piosenki. Dzień zakończyliśmy ogniskiem i gawędą centuriona Pauliny. Ażeby tradycji stało się zadość, włożyliśmy do ognia kawałek drewna z poprzedniego spotkania namiotowego.

Warsztaty i sprawności rozpoczęliśmy w czwartek. Jednym z zajęć było tworzenie własnej zbroi, gdzie indziej ozdabialiśmy rydwany, budowaliśmy prawdziwy akwedukt, zdobywaliśmy sprawność węzły i robiliśmy własne tablice woskowe. Nie było to jednak jedyne zajęcie tego dnia! Podobnie jak w zeszłym roku przyłączyliśmy się do organizacji Festynu w Jadowie. Atrakcji nie brakowało! Każdy znalazł coś dla siebie. Dorośli mogli sprawdzić stan swojego zdrowia na wystawie Expo Zdrowie, a dzieci i młodzież wziąć udział w „grze o życie” i obronić centrum dowodzenia, którym jest nasz mózg. Oprócz tego była gra miejska, loteria, malowanie twarzy, gry i zabawy, kącik kuglarstwa, gdzie oprócz żonglerki można się było nauczyć chodzić na linie. Każdy wrócił zadowolony. Tego dnia na ognisku gościliśmy druha Darka, który tradycyjnie zachwycił nas opowiadaniem i nauczył nowych pląsów.

Piątek był bardzo intensywnym dniem. Oprócz warsztatów, każdy legion miał wiele zadań do wykonania przed Wielkimi Igrzyskami. Poznawaliśmy Wojowników Modlitwy z Biblii i robiliśmy piękne mozaiki. Podczas igrzysk odbyło się otwarcie wcześniej zbudowanego akweduktu, rozstrzygnięcie konkursu na najlepszą mozaikę i wyścigi rydwanów! Jak pisał Romulus Anonimus:

„Ooo, Rzymianie! Mieszkańcy Imperium, skądkolwiek przybyliście, mężni Galowie, Macedończycy, wytrwali Brytowie i Germanie, sprytni Italijczycy i Hiszpańczycy. Domagaliście się chleba i igrzysk, z łaski miłościwie panującego cezara niech się stanie. By konie nie zamieniły się w osły, a Gladiatorom brzuchy nie rosły, stańcie do wyścigów i przed Cesarzem waszym i ludem rzymskim dajcie świadectwo swej sprawności i siły. Do wielkich czynów stworzeni jesteście, a zapamiętane czyny wasze będą, a nie godności, na wieczną rzeczy pamiątkę. Kości zostały rzucone. Ruszajcie! No już pędraki…”

I rydwany ruszyły! Najpierw była sztafeta, potem sprawdzaliśmy naszą sprawność przewożąc wodę, a na koniec użyliśmy inwencji i wyobraźni, robiąc najciekawsze przejazdy. Wraz z ostatnim wyścigiem przyszła burza i szybko schowaliśmy się pod wiatą, gdzie każdy uczestnik dostał laur zwycięscy. Ponieważ dość długo padało zaprosiliśmy harcerzy na ognisko do nas, żeby nie zmokli. Razem przy śpiewie, gawędzie i pląsach spędziliśmy wesoło wieczór.

Sobota, jak zawsze, była wyjątkowym dniem. Nabożeństwo minęło tak szybko, że postanowiliśmy je kontynuować na grze terenowej, gdzie dalej wykonywaliśmy zadania związane z Bożą Zbroją. Popołudniu dostaliśmy zaproszenie od prokonsula Mirki na wspólną ucztę z harcerzami. Kelnerzy serwując mnóstwo smakołyków sprawili, że dało się słyszeć „nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba” albo „tu jest jak w niebie”. Potem wszyscy razem graliśmy i bawiliśmy się do samego wieczora, który upłynął nam pod hasłem podejmowania dobrych decyzji. Znowu spotkaliśmy się przy wspólnym ognisku, ale tym razem w pełnym umundurowaniu i z flagami. Tak! Mieliśmy przyrzeczenie. Do grona zuchów postanowili dołączyć Dominik, Ania, Nikola, Kalina i Karolina. Po oficjalnej części, nie zabrakło śpiewu, zabaw i pląsów.

W niedzielę dokańczaliśmy to, co rozpoczęliśmy na warsztatach, pomału się pakowaliśmy i to byłoby na tyle, gdyby nie pamiętny zeszłoroczny moping. Wszyscy przez cały biwak tak miło wspominali tę zabawę, że nie mogliśmy odmówić sobie tej przyjemności wytarzania się na koniec w mydlinach.

Tak jak wspólnie rozpoczęliśmy biwak, tak go też i zakończyliśmy. Podziękowań i klasków nie było końca. Każdy na pamiątkę oprócz naszywki biwakowej dostał przypinkę, która ma za zadanie przypominać o przywdziewaniu Bożej Zbroi każdego dnia. Wszystkie zuchy zdobyły sprawność Wojownik Modlitwy, a kilkoro wytrwałych dodatkowo Węzły.

Dziękujemy zuchom za świetną zabawę i wzorowe zachowanie, rodzicom za pomoc i przywiezienie dzieci, zastępowym za opiekę i poświęcenie, oboźnemu za pilnowanie porządku, wspaniałym kucharkom, które na każdym apelu zbierały pochwały i Panu Bogu za dobrze i bezpiecznie spędzony czas. Do zobaczenia już w sierpniu na obozie ogólnopolskim!

Czuwaj Matana Tha!

Druhna Paulina Dzięgielewska,

Konsul Podobozu Zuchowego

*Chcesz sobie przypomnieć hymn podobozu zuchowego? Nic prostszego:

Nie, nie, nie, nie boję się,

W Panu mocnym staję się.

Wziąłem pas, pancerz, hełm,

Tarczę wiary, buty, miecz.

Kiedy diabeł pojawia się,

Wyciągam miecz i tnę: ciach!

Tarcza wiary osłania mnie,

Przyłbicą zbawienie me: siu!

Nie, nie, nie, nie boję się,

W Panu mocnym staję się.

 

19575359_1792735317409020_2829485401964158446_o

19577232_1792735117409040_1859146210435452440_o

19620889_1792734617409090_5760204574751996801_o

19667492_1792735137409038_1570043095327664368_o

19667749_1792735230742362_8429665366664543195_o

19667869_1792735250742360_4782559735109856263_o

19780317_1792734847409067_8106124219994596142_o

19780355_1792735537408998_4021114232943185447_o