Camp w Starachowicach
czwartek, 26 lutego 2009 11:15
W dniach 9.VIII – 24.VIII 2006 został zorganizowany Camp harcerski w Starachowicach. Przyjechało sześćdziesięcioro osób, dzieci i młodzieży z całego kraju. Spokał ich wspaniały górski klimat, liczne atrakcje turystyczne – wyjazdy na basen, w góry, na wycieczki, a także prawdziwe życie harcerskie i dyscyplina obozowa.
Mój starszy, dziewięcioletni syn, pojechał na taki obóz po raz trzeci, młodszy zaś siedmioletni po raz pierwszy i miałem z tego powodu wiele wątpliwości, ponieważ oświadczył mi, że chce wracać do domy. Na szczęście znalazło się kilka osób, które zaopiekowały się nim i dzięki temu przetrwał najtrudniejszy okres, a potem było coraz lepiej.
Jako pastor zostałem poproszony, aby przez tydzień sprawować na obozie funkcję kapelana. Praca z młodzieżą nie jest mi obca, jednak tego typu odpowiedzialność była swego rodzaju nowym wyzwaniem, ponieważ służbę na terenie Diecezji Wschodniej podjąłem 1 lipca br.
Obawy byłyby nieuzasadnione, ponieważ po dotarciu na miesjce pod każdym względem sytuacja na obozie miło mnie zaskoczyła. Wszystko układało się dobrze, miałem spotkania z młodzieżą rano i wieczorem, podczas wspólnych nabożeństw. Był czas na zabawę, wyprawy nocne i ciekawe spotkania.
Dzieci stale mogły uczestniczyć w jakiś zajęciach i prawie nie było czasu na nudę. Każdy miał okazję zdobyć wiele sprawności harcerskich, sprawdzić się w trudnych sytuacjach i zostać PATHFINDER’SEM.
Mój starszy syn, Kamil zdobył jedną z najtrudnieszych sprawności, polegającą na tym, że przez cały dzień nic nie jadł, a następny dzień milczał. Ten test wytrzymało tylko 2 zuchów i kilku harcerzy.
Chciałbym podziękować Komendantowi Chorągwi Wschodniej Tobiaszowi Popisowi za dobrą organizację i szybkie reagowanie na pojawiające sie problemy. Młodzież wyjechała pełna energii, wypoczęta, z nadzieją ponownego spotkania w tym samym miejscu za rok. Uważam camp za bardzo udany i zachęcam do uczestnictwa w następnym roku.
Pastor Krzysztof Woźniak
