Pierwsza rocznica śmierci pastora Igora Barona

29 lipca 2020 roku mija pierwsza rocznica śmierci pastora Igora Barona, który był wykładowcą Wyższej Szkoły  Teologiczno- Humanistycznej w Podkowie Leśnej, a w ostatnich miesiącach życia także pastorem służącym w Diecezji Wschodniej. 

Przypominając postać lubianego pastora i wykłdowcy, zamieszczamy wspomnienie przygotowane z okazji pogrzebu prez Mateusza Krzesińskiego – studenta i kolegi zmarłego Igora. 

Igor Baron – mąż, ojciec, doktor wykładowca, pastor. Igora można określić wieloma tytułami, jednak dla mnie najbardziej odzwierciedlający moje doświadczenie z Nim to – „przyjaciel ludzi”. Piszę, „ludzi”, ponieważ wiem, że w żadnym wypadku nie jestem osamotniony w tym, w jaki sposób doświadczyłem Jego sposobu życia. Znam wielu ludzi, w głównej mierze Jego studentów, którzy doświadczyli Igora w ten sam sposób. A zatem, pomimo tego, że to wspomnienie ma charakter bardzo subiektywny wiem, że pod nim może podpisać się wiele osób.
Igor w stosunku do studentów Poznałem Igora na jesieni 2007 roku kiedy rozpocząłem studia licencjackie w Wyższej Szkole Teologiczno-Humanistycznej w Podkowie Leśnej. Igor wówczas był moim wykładowcą.
Jego troska o ludzi widoczna była w tym, jakim był pedagogiem. Jako nauczyciel hebrajskiego wiedział, że nauka języka wymaga codziennej pracy i motywował nas do niej zarówno licznymi kartkówkami, jak i przede wszystkim będąc potężnym źródłem inspiracji.
Jego przykład i to w jaki sposób dzielił się znaczeniem tekstów Starego Testamentu podczas zajęć egzegezy inspirowało wielu studentów do głębszego studiowania Biblii.
Każdy Jego student pamięta również sceny kiedy Igor pieczołowicie rysował litery hebrajskiego alfabetu na tablicy i ścierał każdą, która według Niego nie posiadała odpowiedniego kształtu. Często dla nas nie było widać różnicy, ale Igor tę różnicę dostrzegał i poprawiał chcąc dać najlepsze swoim studentom. To, że wymagał od siebie dużo widać było też w momentach, kiedy nie czuł się najlepiej i odwoływał zajęcia odpracowując je w inny dzień. To podkreśla, że zawsze chciał, aby to, co daje studentom miało wysoką jakość. Jednak Igor nie był pedagogiem jedynie na sali zajęć. Miał zawsze czas dla studentów. Rozmawiał, doradzał, odpowiadał na pytania, rozwiązywał problemy. Igor był wykładowcą-przyjacielem.
Igor w stosunku do absolwentów Otwartość Igora na drugiego człowieka nie ograniczała się tylko do czasu studiów. Przez następne lata po opuszczeniu przeze mnie murów WSTH, Igor pozostawał ze mną w
kontakcie dyskutując i przeżywając różne doświadczenia mojego życia. Mogłem się z Nim podzielić wszystkim. Igor doradzał nawet w tak przy ziemnych rzeczach jak wybór samochodu. To nie przez przypadek jeździliśmy tymi samymi modelami Hondy Accord. Ten samochód nie tylko Igor polecał, ale potrafił konserwować i naprawiać. Pamiętam, jak w lutym 2018 roku będąc w podróży do Niemiec zepsuły mi się hamulce w pobliży Warszawy. Koniecznym było wyruszenie następnego dnia a wszystkie warsztaty były już zamknięte. Igor przyjechał po 22 i przez następne godziny w mrozie naprawiał hamulce mojego samochodu.
Dzięki Jego interwencji mogliśmy rankiem udać się na szkolenie. Wiem, że inni absolwenci również pozostawali z Igorem w kontakcie, a Igor służył im radą i pomocą. Igor w stosunku do ludzi Igor podchodził do ludzi indywidualnie dostrzegając ich potrzeby starał się na nie odpowiadać. Był również dobrym psychologiem potrafiącym rozszyfrować drugiego człowieka. Doświadczyłem tych zdolności osobiści, kiedy Igor zachęcał mnie do dalszych studiów. To dzięki Jego zachętom odważyłem się aplikować i podążać za marzeniami.
Podsumowanie
Dra Igora Barona doświadczyłem w różnych etapach mojego życia, podczas, których był On moim mentorem i dał się poznać jako… przyjaciel ludzi. Myślę, że choć Igor na pewno miał do tego predyspozycje, nie posiadał tego sam z siebie. Igor był bowiem uczniem Jezusa, który pozwalał, aby Bóg ukoronował go Chwałą (Ps 8) co dnia, tak, aby chwała obecnego w Nim Chrystusa była widoczna w codziennym życiu. Jego serce było wypełnione miłością Zbawiciela, dlatego mógł nią się dzielić z innymi. W życiu Igora ziściło się znaczenie hebrajskiego czasownika „jada”, co oznacza „wiedzieć” w bardzo praktycznym wymiarze, bowiem Jego znajomość Jezusa i teologii materializowała się bardzo wymiernie w sposobie w jaki Igor żył i traktował ludzi. Igor był bliską mi osobą. To kim teraz jestem zawdzięczam w dużej mierze Igorowi.
Dziś wiem, że już nie usłyszę Jego rady i inspiracji. Jednak, pozostały mi wspomnienia, którymi dzielę się, aby uczcić i podziękować za Jego życie. W tych dniach pocieszeniem może
być tylko nadzieja, że, przykład życia Igora będzie wydawał swoje owoce w przyszłości, a podczas powrotu Chrystusa znów się spotkamy!
„Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby
zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas.” 2 Kr 4,6-7
31 lipca 2019, Manchester
Mateusz Krzesinski